Nie wiem czemu zapomnialam o moim blogu. Dziwnie sie czuje na mysl ze od mojej ostatniej notki minely juz 3 miesiace, a jeszcze dziwniej gdy mysle o tym, ze mieszkam w Kiel juz 2,5 miesiaca. Chcialam napisac, ze opuscialam Paryz 2,5 miesiaca temu, ale zabrzmialoby to tak, gdybym nie miala tu ciekawego zycia. A moje zycie jest naprawde wspaniale, az dziw ze tak szybko przemienilam sie z Paryzanki w Kielianke. Tylko czasem, gdy spojrze na zdjecia Paryza lza kreci mi sie w oku.
Mysle jednak ze te 10 miesiacy na dobre mi wyjdzie i moze wreszcie zdecyduje czego chce od zycia?
Pierwsza wazna rzecz, albo lepiej zmiana na dobre - mam faceta. Bardzo powaznie do tego podchodze i czasem mysle ze to juz na zawsze. Moze tym razem naprawde cos z tego wyjdzie?
A dzis mija rok od dnia w ktorym On zniknal z mojego zycia. Mimo ze w przeciagu tego roku zdarzylo sie mnostwo wspanialych rzeczy, bylyby one jeszcze lepsze gdyby On chcial dzielic je ze mna. Pozostaje tylko miec nadzieje, ze kiedys pojawi sie On II...
skomentuj (0)
Jeszcze do niedawna zylam w swiecie singli. Ale moj swiat sie zmienil, nagle zdalam sobie sprawe, ze jestem otoczona parami. W swiecie singli bylo lepiej, przynajmniej moglam byc samotna wraz z przyjaciolmi. W swiecie par natomiast, spedzam piatkowy wieczor sama, bo przyjaciele maja ciekawsze zajecia wraz z ich drugimi polowkami.
Kazdego dnia zastanawiam sie czemu nie ja? Dlaczego innym sie udaje? Nie moge powiedziec ze nikogo nie poznaje, wrecz przeciwnie, ale za kazdym razem cos jest nie tak. Moze wlasnie to jest odpowiedz na te pytania? Moze problem tkwi we mnie?
Kiedys myslalam, ze nie bede mogla juz nikogo pokochac, az poznalam Arthura. Wyszlam na pierwsza linie ognia, zupelnie jakbym nie wiedziala ze ryzyko zranienia jest olbrzymie. Dostalam prosto w serce, jakkolwiek patetycznie by to nie brzmialo. Na dzien dzisiejszy czesto mysle ze rana sie juz zagoila, az do momentu gdy znowu zaczyna bolec. W dodatku boje sie, ze juz wiecej nie bede chciala wystawic sie na ryzyko.
No i nadeszla ostatnia sesja...
Szczescie miesza sie z zalem.
Nienawidze zdawac egzaminow, ale tym razem ich koniec bedzie zamknieciem najfajniejszego rozdzialu w moim zyciu.
Nowy zaczyna sie juz wkrotce, bo tak naprawde postanowilam przedluzyc jeszcze troche to moje studiowanie.
W lipcu przeprowadzam sie do Niemiec, zaczynam cos nowego. Ale jak bedzie ?
Nigdy nie zapomne rozczarowania jakie mnie spotkalo podczas pierwszych zajec studiow magisterskich.
Wpadlam do wielkiego amfiteatru zapelnionego tak ze szpilki nie wcisniesz... z jakims nieznanym mi wykladowca, Thierrym M.
"Jak ja mam w takich warunkach kogos poznac ?" - myslalam... "Katastrofa".
Rezultat : w ciagu tych 2 lat poznalam najcudowniejszych ludzi na swiecie, zawarlam przyjaznie na cale zycie, zrobilam mase rzeczy i na reszczie odnalazlam siebie. Nigdy nie myslalam, ze stane sie dusza towarzystwa "najfajniejsza osoba w masterze" (tak naprawde o mnie mowia !!! i to cudowne uczucie). No i jeszcze Thierry M. okazal sie byc wspalnialy wykladowca, jednym z tych dzieki ktorym odnalazlam swoja droge.
Czy nowy rozdzial bedzie rownie ciekawy ?
Nastepna notka bedzie o facetach (musze sobie zapisac zeby potem nie zapomniec). Zamierzam w koncu troche wiecej pisac.
No to jestem mama siedmiolatka. Ale ten czas szybko leci.
Czas poslac bloga do szkoly :)
OBWIESZCZENIE
o wprowadzeniu stanu wojennego ze względu na bezpieczeństwo państwa.
Kierując się potrzebą zapewnienia wzmożonej ochrony podstawowych
interesów państwa i obywateli, w celu stworzenia warunków skutecznej
ochrony spokoju, ładu i porządku publicznego oraz przywrócenia
naruszonej dyscypliny społecznej, a także mając na względzie
zabezpieczenie możliwości sprawnego funkcjonowania władzy i
administracji państwowej oraz gospodarki narodowej - działając na
podstawie art. 33 ust. 2 Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej
- Rada Państwa wprowadziła stan wojenny.
Siedze przed kompem od rana i szukam danych do mojej pracy magisterskiej.
Ile sie czlowiek musi napracowac zeby moc sobie dorzucic do mgr do nazwiska...
Wkurza mnie to !
Bardzo!!
Bardzo zabawne !!
Czyli o tym, ze nie mam ochoty zeby osobie niepowolane czytaly mojego bloga.
Wiec szanowny kolego prosze odczep sie ode mnie !
Poniewaz ciag dalszy mojej historii nie nastapi.
Niestety
Tak poza tym to lubie Francje i nie lubie jak ja ktos krytykuje.
To tak tytulem wstepu. Pracuje w Ambasadzie, tzn z Polakami. Nie wiem co mnie podkusilo zeby to robic, bo brutalnie przypomnialam sobie jak marydnym narodem jestesmy. Ciagla krytyka wszystkiego jest na pozadku dziennym. Francji w szczegolnosci. To po co tu siedza skoro im sie nie podoba ?
A ja jestem zdrajczynia, gdyz nie zamierzam wracac do Polski. W mysl pana J. powinnam skonczyc tu studia i uzywac mojej wiedzy zeby robic cos pozytcznego w kraju....
Wreszcie zdobylam sie na ten heroiczny wysilek wskrzeszenia bloga. Mam nadzieje ze uda mi sie napisac cos przynajmnie raz w tygodniu. Historia absolutnie zmyslona :
On jest moim wykladowca (ale tylko rok starszym) i od pol roku lece na niego. Po wielu miesiacach staran w koncu udalo mi sie nawiazac kontakt blizszy, zdecydowanie zbyt bliski. Chcialabym zeby cos z tego wyszlo ale mysle ze on sie nie kwapi do zwiazkow bo wlasnie rozstal sie (czesciowo grâce à moi) ze swoja dzieczyna.
Jak juz pisalam ww historia jest tylko moim wymyslem i nie mam weny zeby ja kontynuowac. Ale jak juz cos wymsle to dam znac na blogu.